5x doppio!

utworzone przez | Sty 16, 2020 | Artur Guziak, dining&drinking | 4 Komentarze

Jak często macie pomysły? Nie myślę tutaj tylko o tych dobrych, ani tylko o tych złych. Chodzi mi o wszystkie, na które wpadacie! I kiedy uznajecie, że jeden był dobry, a drugi zły?

Kiedy zaczynam pisać ten artykuł jest 30.12.2019 roku. Wstałem w ten “jako taki” poranek, dałem buziaka dla najfajniejszej kobiety we wszechświecie (czyt. mojej żoneczki) i w mojej głowie pojawił się plan! Uznałem, że dzisiaj pojadę w podróż dookoła kawiarni speciality w Białymstoku i w każdej z nich zamówię podwójne espresso! Spędzę miło czas, sprawdzę jak smakują dane kawki i na bieżąco będę Wam opisywał, jak się czuję i jak reaguje moje ciało na taką ilość kofeiny, znajdującej się w tylu espresso!

Ale nie będę przechodził przez tą podróż sam! Od razu o swoim pomyśle poinformowałem mojego siostrzeńca – Patryka. Długo się nie zastanawiał. Od razu stwierdził, że się na to pisze, ale na moją odpowiedzialność. Młody ma 14 lat, ale już umie w “dripki”, niczym O.S.T.R. w rapy, ale espresso jeszcze nigdy nie pił. Więc jeżeli będzie gadatliwy to może i on opowie nam co nie co o wypitych kawkach.

To jak w takim razie będzie wyglądał ten dzień? Odwiedzimy kilka kawiarni, oczywiście z pominięciem Kafejeto, bo to logiczne, że jak jestem tam headbaristą to wszystkie espresso są sztos 11/10, więc już nie ma co oceniać, no i wiecie… To byłby taki kawowy nepotyzm! To jak? Zaczynamy?

Startujemy od kawiarni 7Metod na ulicy Kilińskiego. Jest 11:20. Właśnie skończyłem pisać tekst powyżej i lecę zamówić podwójne espresso!
Espresso będzie przygotowane z Kolumbii z palarni Audun Coffee z Bydgoszczy, gdzie HeadRoasterem jest mistrz świata Roasterów z 2015 roku, Audun Sørbotten. I jak? Kawka ciekawa. Idealne body, przyjemny krągły mouthfeel. Na początku intensywna kwasowość jak to w kolumbii bywa, ale bardzo szybko łączy się z dużą dozą słodyczy, która wraz z delikatnie goryczkowym posmakiem deserowej czekolady ze skórką pomarańczy, tworzy dobrą stronę tego “szocika”. Sam aftertaste jest troszkę zbyt intensywnie kwasowy. Ja preferuję większą dozę czekolady w afterze. No ale hej! Po co jest woda do espresso! Jak samuraj, łyczkiem wody ucinam ten after i to espresso istnieje już tylko w mojej pamięci oraz na stronie tekstu. A co na pierwsze w życiu espresso powiedział Patryk? “Ale mocne!”… I jak to przy espresso bywa, tutaj się z nim zgodzę. My lecimy dalej. Kierunek?


White Bear Coffee Roaster! Jest 11:46, a my już zamówiliśmy espresso z Hondurasu z ich palarni i kakałko. Tak dla smaku. W oczekiwaniu na espresso, powiem Wam szczerze, że już to pierwsze espresso pobudziło mnie na tyle mocno, że lepiej mogę się skupić i zauważam, iż o wiele szybciej reaguję na różne zmienne otoczenia. Jak będę się czuł po drugim? Zobaczymy. Spotkała mnie też miła niespodzianka, ponieważ tutejsza baristka spytała się, czy może mnie kojarzyć z Kafejeto. I tutaj pytanie? Czy moja sława mnie wyprzedziła, a ja właśnie ją doganiam? Espresso w końcu zostało przygotowane! Odebrałem je z baru i zaczynam siorbać. Powiem Wam, że w ogólnym rozrachunku jest delikatniejsze od kawki z 7Metod, body z delikatnego gęstnieje wraz ze spadkiem temperatury. Kawka ma sporą, lecz nie aż tak intensywną kwasowość, która ładnie komponuje się ze słodyczą tego samego rodzaju. Smakuje jak połączenie soku z cytryny z sokiem jabłkowym. I niestety z odrobiną groszku. Nie jest to mój ulubiony smak, bo to często świadczy o tym, że ziarno podczas wypału nie zostało do końca rozwinięte, ale to dość częsty defekt. A jak after? Delikatny posmak kawki, jakby komercyjnej, ale z rodzaju tych niezłych. Nie jest to mój after, dlatego woda idzie w ruch! I jesteśmy gotowi na kolejne kawiarnie! Ale zaraz… Jak to espresso smakowało Patrykowi? Jego zdaniem to espresso było delikatniejsze, co mu bardziej smakuje! Więc rodzi nam się większy fan Hondurasu pod espresso niż Kolumbii.

Po drugim podwójnym espresso już jest troszkę ciężej. Reaguję jeszcze szybciej i potrafię skupić się w 100% na co najmniej dwóch rzeczach. Ale też bardzo łatwo się rozpraszam. Fizycznie czuję delikatne mrowienie pod włosami, ale poza tym jest w porządku.
Dopijamy jeszcze kakałko i lecimy dalej. A dokładnie do…


Baristacji! Pierwsza kawiarnia speciality w Białymstoku. I co zamawiamy? Oczywiście podwójne espresso! A jakie ziarno? Gwatemala Huehuetenango z Coffee Proficiency z Krakowa. Ziarno, które w Polsce cieszy się największą popularnością i dało początek wielu kawiarniom speciality. Jest 12.37. Espresso zamówione, przy okazji poplotkowaliśmy troszkę o kawce z baristą Rafałem. Za to lubię to miejsce. Za barem można spotkać prawdziwego pasjonatę i rozmawiać o kawie przez długie, bardzo długie godziny.

Od pierwszego espresso trochę czasu już minęło. Wypiłem sporo wody, więc oprócz wciąż trwającego pobudzenia, odczuwam zmęczenie powiek i zdarza mi się nawet ziewnąć od czasu do czasu. A jak espresso? Wyczekiwana Gwatemala okazuje się SZTOSEM! To espresso z gatunku tych, które lubię najbardziej. Średnie body, delikatna początkowa kwasowość, która powoli łączy się z dużą dozą słodyczy, ale kwasowość nie zanika tylko nadaje słodyczy tła. A goryczka? Idealna deserowa czekolada. Wszystko to tworzy idealny balans smaków, a laskowo-orzechowy aftertaste pozostaje, mam nadzieję, na długo! Zapytajmy jeszcze Patryka o smak. Mówi, że chyba najlepsze, ale dla niego za mocne. On chyba preferuje delikatniejsze espresso!
Powoli czuję w głowie bicie serca. Wzrok mam spokojny, ale czuję, że mózg się zastanawia którędy może uciec. Na razie go zatrzymam, ale jak się zachowa później? Nie wiem… Ja już wypiłem swoje espresso, natomiast Patryk kończy cappuccino i lecimy dalej, czyli do…

Fly High Coffee – godzina 13.23 – czekamy z Patrykiem na podwójne espresso z Etiopii z Warszawskiej Palarni HAYB. Po 3 espresso czuję się aktualnie normalnie. Czas, jaki mija pomiędzy wypiciem kaw sprawia, że nie odczuwam już tak mocno skutków kofeinizacji. Ale co to? Właśnie dostaję czwarte espresso, więc zobaczymy, co się wydarzy po jego wypiciu.

A więc szocik z Etiopii. Na pierwszym planie aromat. Jak to z Etiopią bywa, intensywny aromat kwiatów, który przypomina mi wakacyjne leżenie na łące, a co jest najśmieszniejsze, na żadnej łące nie leżałem. Body bardzo delikatne, tak jakby dolać wody do mleka. Ale to akurat pozytyw w tym espresso, ponieważ intensywna, ale bardzo owocowa kwasowość tworzy tylko krótką inwokację do krągłej słodyczy, która na początku przypominała mi rabarbar z truskawkami, lecz wraz z utratą temperatury delikatnie przechodzi w pomarańcze. After intensywny, z dużą ilością kakao i pestek dyni. Kawki z krajów afrykańskich pod espresso zawsze stanowią wyzwanie, ale muszę przyznać, że tutaj HAYB zrobił z tym ziarnem kawał dobrej roboty. “Patryk! A Tobie jak smakuje?” – zapytałem. “Smaczne było” – tak powiedział!

Po czterech espresso nie czuję się źle. Wydaje mi się, że zachowując takie odstępy czasowe oraz pijąc sporo wody, poziom kofeiny w organizmie po prostu się utrzymuje. Ale muszę też przyznać, że czasami tak przez 4/5 sekund mocno boli mnie łeb! Wodę wypijam z powodu powracającego, delikatnego posmaku surowego mięsa. Ale to się czasami zdarza. Chwilę odpoczniemy, dopijemy gruszkowego ON LEMON i lecimy odwiedzić…


Kawiarnię Zachodnią – 14:14. Espresso z Brazylii z Opolskiej Palarni Hard Beans. Przyznam szczerze, że nie licząc Kafejeto – jest to moje ulubione miejsce, w którym lubię spędzać czas.

No i kawka, Brazylia, bardzo klasyczna, ledwo wyczuwalna kwasowość, z bardzo dużą dozą słodyczy. Body bardzo delikatne. W smaku mocno przypomina pudrowe cukierki i mandarynkę. Afterek nie zmienia się zbyt mocno w porównaniu do smaku kawy. Cały czas odczuwamy to samo, lecz delikatnie wybija się kwasowość prażonych ziaren kakaowca. Muszę przyznać, że jest to chyba najprzyjemniejszy after dzisiejszego dnia. A opinia Patryka? Mówi mi, że jest to najlepsza kawka ze wszystkich.

I tak kończy się nasz dzień zwiedzania kawiarni. Byliśmy w 5 kawiarniach speciality w Białymstoku. Wypiliśmy 5 podwójnych espresso i kilka innych rzeczy. Zjedliśmy chlebek bananowy, dużo smakowaliśmy i rozmawialiśmy. Kończymy ten dzień o 14.40. A wnioski z oddziaływania espresso? Po dwóch espresso czułem się najbardziej pobudzony i nawet powoli pojawiał się ból głowy, ale po wypiciu około pół litra wody ból minął, a pobudzenie, przeplatane z oznakami zmęczenia oraz schodzeniem kofeiny, utrzymuje się do teraz. Po ostatnim espresso znów zacząłem odczuwać mocne pobudzenie, ale ból głowy na szczęście nie powrócił. Chyba znalazłem złoty środek picia espresso i utrzymania całodniowego pobudzenia. Kiedy będę odczuwał ucieczkę kofeiny i najintensywniejsze całodniowe zmęczenie? Chwilę poczekamy i zaraz Wam napiszę.

Najgorsza okazała się godzina 15:30, kiedy to w trakcie zakupów dopadł mnie koszmarny głód. Połączony ze spadkiem kofeiny w organizmie spowodował potrzebę, której w życiu zbyt mocno nie cenię. A dokładnie poczułem wielką chęć zwymiotowania! Na szczęście udało się to przezwyciężyć przepyszną bagietką warzywną, która moim zdaniem stanie się następcą bagietki czosnkowej z biedronki.

I to wszystko, co chciałem Wam napisać! Powiem jak Juliusz Cezar, gdyby był baristą: “Zamówiłem, wypiłem, oceniłem”. Mógłbym stworzyć ostateczną klasyfikację i nadać każdej kawiarni miejsce, od piątego do pierwszego, ale ten tekst jest moim opisem każdego espresso. Wy, po opisie smaku każdej kawki, powinniście oszacować, które Wam posmakuje najbardziej i tą kawiarnie możecie odwiedzić przy najbliższej okazji. A może zwiedzić je wszystkie i sprawdzić na własną rękę?

Ja na pewno zrobię to jeszcze nie raz. Może kolejnym razem sprawdzę czarny przelew, a może cappuccino? Co waszym zdaniem powinienem jeszcze sprawdzić? Piszcie w komentarzach!

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

4 komentarze

    • Artur Guziak

      Mnie też zawsze ciągnie na wschód ale chociaż ten jeden raz polecam odbić na zachód 😆

      0
      Odpowiedz
  1. Katarzyna

    Cappuccino i czarny przelew, jak najbardziej 😄

    0
    Odpowiedz
    • Artur Guziak

      Już niedługo! Tylko Patryk wyzdrowieje bo coś go rozłożyło 🙂 a on już tylko czeka na kolejne kawki!

      0
      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Mózgi sportowców

#

Poprzedni

Człowiek człowiekowi baristą!

$

Następny