Gdy zakwitnie bez

utworzone przez | Mar 13, 2020 | Katarzyna Baranowska, rękodzieło | 0 komentarzy

Mam takie wrażenie, że to nie ja odnalazłam barwienie, ale ono znalazło mnie. Szukając swojej drogi trafiłam na wpis na blogu pewnej dziewczyny. Wpis o jej spotkaniu z kolejną kreatywną dziewczyną, gdy jedna tworzy makramy, a druga barwi tkaniny roślinami. Od tego momentu minęły już prawie 2 lata. A wspomniane super Kobiety to Ania Rybicka z @prosta.idea i Ola Bystry z @dzikiebarwy.

Trudno opisać, co wtedy poczułam, ale była to mieszanka ekscytacji, niecierpliwości i radości. Zapragnęłam właśnie to robić. Farbować! Miałam również przyjemność splatać makramy z Anią na jej warsztatach, ale to barwienie mnie tak mocno poruszyło. Zaczęłam czytać, szukać informacji jak to robić, od czego zacząć. Przewertowałam blogi kilku dziewczyn, nosiłam w sobie ten temat, aż jednego dnia oniemiałam! Wracając do auta zaparkowanego na miejskim parkingu dostrzegłam, że moje auto stoi tuż pod krzewem czarnego bzu, uginającym się pod ciężarem kiści owoców! Przecież te owoce barwią!

Niewiele myśląc nazrywałam cały worek bzu i poleciałam do domu farbować wełnę. Umiałam już prząść na kołowrotku, więc przystąpiłam do dzieła popełniając po drodze masę błędów. 😉 Ale cóż, tak wyglądają początki. Nie wypłukałam owoców, ugotowałam je w zbyt wysokiej temperaturze, dodałam zbyt dużo octu (chciałam utrwalić kolor, ale nie wiedziałam, że zmieniam ph roztworu).

W dodatku nie byłam świadoma, że barwnik zawarty w czarnym bzie to barwnik z grupy antocyjanowych, która zmieniają odcień w zależności od ph. I przy spotkaniu, na przykład z zasadowym mydłem, zmienią się w jasne, brudnawe szarości. Jednak mimo wszystko świetnie wspominam te pierwsze próby barwierskie, bo od nich się zaczęło. W miarę działania pojawiało się więcej pytań, więcej motywacji do odkrywania i tworzenia. Sporo już wiem, ale pytania się nie kończą, a droga jest ekscytująca.

Don’t wait – create! 😉

Zdjęcia: archiwum własne

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

A bo byłem w Toruniu!

#

Poprzedni

Ramy

$

Następny