Ramy

utworzone przez | Mar 2, 2020 | Katarzyna Baranowska, rękodzieło | 2 Komentarze

Wszystko co piękne warto oprawiać w ramy. Zgodzicie się? Jest wtedy jakieś takie bardziej… wyeksponowane, określone, wyraźne, zamknięte, oddzielone od tego, co poza ramą. Rama podkreśla, uwypukla. Nieświadomie lecz skutecznie wtłoczyłam więc siebie w ramy. Postawiłam dziwne granice gdzie jestem ja, a gdzie już nie. Niby to dobrze, ale czy na pewno? Ramy potężne, stalowe, wyraźne, miejscami wysłużone, zarysowane, ale solidne. Widoczne z daleka. Tak wytrwale kułam i definiowałam siebie, że wszyscy, co mnie znali, zapamiętali ten obraz- spójny i jednowymiarowy. I wszystko było dobrze do momentu, gdy zrobiło mi się ciasno i niewygodnie w tych sztywnych ramach. Bez możliwości ruchu, jak choćby ćwierć obrotu, nie mówiąc już o piruetach. Ciasnota dusiła moją duszę, ale umysł wierzył, że to, co zdefiniowane lata temu jest właśnie prawdą o mnie, jedyną i co gorsza kompletną. Ach ten umysł, ma służyć rozwojowi, a zwykle jest niestety jedynie ciężką kotwicą. Życie sportowca to przede wszystkim dyscyplina, nieustanna walka ze zmęczeniem ciała i psychiki, to presja i niebotyczne oczekiwanie, co do własnego rozwoju. Stres fizyczny i psychiczny pożerający wszystkie siły życiowe to codzienny towarzysz. Gdy udawało mi się na kilka chwil odwrócić myśli od treningów i wyników sportowych, nadciągali dobrzy znajomi ściągający ponownie uwagę w kierunku wyników i zawodów. W chwilach głębokiej refleksji rosła tylko we mnie niezgoda na taki stan rzeczy. Kilka lat trwało upłynnianie granic i kruszenie ram w mojej głowie. Pozwalanie sobie na bycie tym, kim chcę, robienie tego co czuję. Znalezienie przestrzeni na delikatność, wrażliwe serce, ciepłe słowa i lekkość zajęło mi sporo czasu. Otwarcie się na siebie w każdym możliwym wymiarze, a akceptowanie tej artystycznej, kreatywnej, zmiennej Istoty to moja najpiękniejsza i przyznaję, najtrudniejsza podróż. Bo wiecie dzierganie, przędzenie i zbieranie roślin na łące nie pasowało do wizerunku twardej crossfitowej zawodniczki, co ciska żelazem przy akompaniamencie dzikich okrzyków. Jak to dobrze otworzyć się na siebie. Zakwestionować wszystkie swoje ramy, dać sobie przestrzeń na rozwój, na zmianę. O jak dobrze. Dziś jestem bliżej siebie niż kiedykolwiek byłam. Mam otwarte oczy i uszy. Nie wykluczam. Mogę, jeśli zechcę. To jest prawdziwe szczęście, wyjść poza ramy własnego umysłu.
Witajcie w mojej kreatywnej przestrzeni!

Katarzyna Baranowska - Ramy - Talent Bunch

Zdjęcia: archiwum własne

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

2 komentarze

  1. Meintotheroots

    Cudownie, że to robisz i że będę mogła Cię czytać poza IG.
    ❤️

    2+
    Odpowiedz
  2. Kasia / eastern art

    Dziękuję Ci Maniu za wsparcie <3, każde dobre słowo pomaga w stawianiu kolejnych kroków. Całusy!

    0
    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Uwierz w to, co robisz

#

Poprzedni

BPA – plastic is fantastic?

$

Następny