Hashimoto… (Cz. 2)

utworzone przez | Sty 8, 2020 | Marcin Ostaszewski, zdrowie i sport | 0 komentarzy

Kontynuując tematykę Hashimoto, dziś o problemach z diagnostyką czy właściwie postawioną diagnozą.

Podczas swojej pracy niejednokrotnie spotkałem się z tym, że dana osoba przyjmuje farmakologiczną tyroksynę, ale gdy pada pytanie czy przyjmowanie hormonów tarczycy (w Polsce zazwyczaj Euthyrox lub Letrox) związane jest z niedoczynnością tarczycy czy Hashimoto, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Problemem jest brak chociażby podstawowej edukacji pacjenta przez endokrynologa, a czasami kompletny brak rozróżnienia modelu postępowania w obu przypadkach.

„Mam te Hashimoto czy nie mam?”

Większość osób pozostaje latami niediagnozowana. Dlaczego tak duży problem jest z samą diagnostyką?
Statystycznie 1 na 12 kobiet i 1 na 24 mężczyzn cierpi na chorobę autoimmunologiczną. 10-15% może NIGDY nie mieć podniesionych przeciwciał. W Polsce bada się jedynie 3 przeciwciała (anty-TG, anty-TPO, anty-TRAB). Kluczowe jest badanie Ultrasonograficzne tarczycy (USG) i analiza całościowa w kontekście tego, czy gruczoł tarczowy zachował swoją funkcję i czy nie doszło do autodestrukcji tkanek.

Wydaje się to stosunkowo proste, skąd więc tak liczne ograniczenia prawidłowej diagnozy? Warto wiedzieć, że istnieją trzy fazy choroby autoimmunologicznej:

  • Cicha autoagresja – w której dochodzi do utraty tolerancji na własne tkanki. W tej fazie osoba praktycznie nie doświadcza jeszcze negatywnych symptomów choroby, mogą pojawiać się podniesione przeciwciała (nawet kilkanaście lat przed!). Zachowana została prawidłowa struktura tkankowa.
  • Reaktywna autoagresja – w wyniku choroby następuje destrukcja tkanek, pojawiają się symptomy chorobowe.
  • Choroba autoimmunologiczna – liczne symptomy, utrata prawidłowej funkcji tarczycy (często bezpowrotna), czasami bardzo wysokie miana przeciwciał.

Diagnoza choroby pojawia się zazwyczaj dopiero w trzeciej, ostatniej fazie, gdzie funkcje i struktury gruczołu tarczowego zostały utracone. Pojawia się często pytanie, dlaczego diagnoza nie została postawiona wcześniej, nawet mimo opieki specjalisty?

TSH
Diagnozowanie jedynie na podstawie samego poziomu TSH, które w chorobie Hashimoto bywa skaczące… Spotkałem się z sytuacją, gdy Pani od 8 lat miała regularnie wykonywane badania, TSH znajdowało się w przedziale 0,8-1,5 (norma lab 0,32-5,0), a objętość poniżej 1 ml każdego płatu (norma w granicach 8-9 ml/płat u kobiet) i ogromne objawy chorobowe.

10-15% może NIGDY nie mieć podniesionych przeciwciał lub mogą być dopiero w ostatniej fazie choroby – nie oznacza to jednak, że choroba nie postępuje, tym bardziej, że w Polsce badamy jedynie trzy z kilkunastu przeciwciał.
90-96% przypadków niedoczynności ma podłoże autoagresywne. Dlatego tak ważne jest, żeby zwrócić uwagę nie tylko na wyniki TSH, ft4, ft3, ale także poziomy przeciwciał czy USG tarczycy.

Zmienność samopoczucia – największym problemem jest „zaszufladkowanie” objawów choroby, które mogą być niespecyficzne i inne dla każdej osoby.
90% chorujących to kobiety. Czynników powodujących taki stan rzeczy jest wiele, jednak zawodzi tutaj prewencja. W przypadku przygotowania do ciąży, ale także po porodzie i połogu, USG tarczycy uważam za must-have (przy podawaniu jodu, a niedoborach selenu może dojść do nasilenia/wyzwolenia autoagresji).

I wiele, wiele więcej… Kluczowe jednak wydaje się słuchanie CZŁOWIEKA i tego, co nam zgłasza.

Trochę było o diagnostyce i objawach, więc czas przejść do praktycznych rozwiązań.

Kawa a przyjmowanie hormonów tarczycy.

Standardem postępowania jest przyjmowanie hormonów tarczycy na czczo. Mało jednak mówi się o tym, że przyjęcie hormonu w niedalekim odstępie od spożycia kawy może znacznie ograniczać jego wchłanianie. Kluczem będzie tutaj też rodzaj kawy. Nie wierzcie mi jednak na słowo, tylko zweryfikujmy to wartościowym badaniem naukowym.

Standardowo pacjentów podzielono na grupy. Jedna przyjmowała hormon tarczycy popijając wodą, inna – kawą, a jeszcze inna – najpierw popijała wodą, a po godzinie wypijała kawę. Napój ten oczywiście nie zawierał dodatkowo mleka, śmietanki czy substancji słodzących.
Analizując wyniki stwierdzono, że spożycie kawy nie miało wpływu na pH żołądka, czas jego opróżniania, czy pracę jelit. Natomiast wyraźnie zmniejszało wchłanianie leków. Za przyczynę uznano interakcje zachodzące pomiędzy samą kawą a hormonem. Spożycie kawy (a właściwie kofeiny) będzie mocno ograniczać wchłanianie żelaza. Udowodniono, że gdy zjemy hamburgera popijając go kawą, przyswoimy o 39% mniej jonów żelaza. Dla porównania, popijając mięso herbatą stracimy aż 60% tego mikroelementu. Podobnie zmniejszało się wchłanianie tego pierwiastka, gdy napar wypito godzinę po posiłku. Natomiast napój ten, godzinę przed jedzeniem nie miał negatywnego wpływu na wchłanianie. Podobnie rzecz się miała z wapniem oraz cynkiem.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jednak fakt. Badanie dotyczyło kawy czarnej. Kawa z dodatkiem mleka będzie potęgować upośledzenie wchłaniania zarówno substancji odżywczych, jak i samego hormonu. Czasami banalna rzecz, a okazuje się mieć niezwykle istotne znacznie.

Oczywiście moim celem nie jest demonizowanie kawy, która ma liczne właściwości pro-zdrowotne. Warto jednak zachować odstęp od jej spożycia do przyjęcia hormonów. Ile? Osobiście rekomenduję ok. 4h odstępu, a przynajmniej 2h w przypadku kawy czarnej.

Kolejne wpisy niebawem! ☺
Źródło: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18341376

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Hashimoto… (Cz. 1)

#

Poprzedni

Człowiek człowiekowi baristą!

$

Następny