Mózgi sportowców

utworzone przez | Sty 15, 2020 | Marcin Ostaszewski, zdrowie i sport | 0 komentarzy

Czym różnią się mózgi najlepszych sportowców od naszego?

Czasami oglądając sport na najwyższym poziomie zastanawiamy się, czy współcześni sportowcy są na pewno z tej samej planety, co my. Oprócz niesamowitych umiejętności, budowy ciała możemy dostrzec opanowanie, niesamowitą percepcję czy świadomość. Wydawać by się mogło, że jest to wynikiem setek tysięcy wykonanych powtórzeń, jednak wybiega to szerzej, znacznie szerzej. Owianą legendą są treningi percepcyjno-kognitywne, które wykonuje Stephen Curry. Jak to możliwe, że gość mimo średnich, jak na NBA, warunków fizycznych stał się graczem wybitnym, z ciągle rosnącym potencjałem? Czy to tylko i aż talent?

Jocelyn Fauber z Uniwersytetu w Montrealu opublikował w Journal of Clinical Sports Psychology niezwykle ciekawą pracę: „Percepcyjno-Kognitywny trening sportowców”. Przebadał elitarnych sportowców – dwóch klubów angielskiej Premier League, trzech NHL oraz dwa kluby rugby. Wnioski okazują się zaskakujące. Mózgi najwyższej klasy sportowców różnią się diametralnie od sportowców zawodowych czy wysokiej klasy sportowców amatorów. Czyli jednak nadludzie? Nie koniecznie.
Fauber poszedł krok dalej – postanowił udowodnić, że jest to wynikiem odpowiedniego treningu, a nie tylko talentu czy uwarunkowań genetycznych. Wydawać by się mogło, że ciężko jest poprawić mocno kogoś, kto jest jednym z najlepszych na świecie w swoim fachu. Jednak wnioski zaskoczyły nawet samych badaczy. Niektórzy gracze hokeja z ligi NHL poprawili swoje funkcje poznawczo-kognitywne o blisko 40%. Byli to gracze, którzy grali już nawet (15!!) sezonów.

Idąc do sportu bliżej nam kulturowego – piłce nożnej. Bardzo podobny trening wykonywali piłkarze Manchesteru United. Wszyscy poprawili testy kognitywne, jednak co ciekawe większe korzyści osiągnęli zawodnicy starsi, którzy w wyniku licznych kontuzji musieli odegrać większa rolę w zespole. Można dywagować, dlaczego tak się stało, wydaje się jednak logiczne sądzić, że odpowiednia stymulacja nowymi bodźcami doprowadziła do neurogenezy oraz zatrzymała neurodegenerację postępującą wraz z wiekiem.

Wydawać by się mogło, że nie ma szans przełożyć tego na płaszczyznę sportu w Polsce czy nawet amatorów, którzy nie dysponują tak wielkimi środkami pieniężnymi. Jednak jest to prawda połowiczna. Jest wiele różnych możliwości stymulacji funkcji kognitywno- poznawczych, a o niektóre naprawdę warto zadbać:

  • dawanie nowych bodźców (czytanie w innych językach, nauka zupełnie nowych rzeczy, trening unilateralny, medytacja);
  • uregulowana glikemia (odpowiedni dopływ glukozy i substancji odżywczych do mózgu, powstrzymanie neurodegeneracji przeciwdziałając insulinooporności);
  • ciśnienie w granicach 120/80;
  • szeroko pojęty biohacking;
  • odpowiednie nawodnienie;
  • podaż elektrolitów;
  • jakość snu;
  • krótki drzemki w trakcie dnia (10-20 min);
  • odpowiednio dobrana suplementacja przedtreningowa (nie mam na myśli przedtreningówek, które wyrywają nas z butów razem z naszym sercem, a wręcz przeciwnie odpowiednio dobrana, celowana suplementacja. Jeśli ktoś uczy się na treningu nowych rzeczy – wszystko, co będzie wspierało skupienie oraz naukę (np. AlphaGPC czy Huperzine A). Jeśli ktoś potrzebuje się pobudzić ( np. P5P, l- tyrozyna) – stymulanty, które nadmiernie nie aktywują odpowiedzi stresowej i osoba nie doświadczy zjazdu energetycznego. Czy ogólnie wspierające neurogenezę (MCT, Lion’s Mane).

Moim zdaniem jednym z większych błędów jest patrzenie na sportowca tylko pod kątem stricte sportowym. To, w jakim stanie jest jego zdrowie, jak działa jego mózg czy psychika jest kluczowe w kontekście osiągania najwyższych wyników. Jednak należy powiedzieć sobie wprost: każdy z nas, chcąc żeby jego mózg pracował dobrze, wydajnie i maksymalnie długo cieszyć się życiem powinien o siebie dbać, powinien stawiać sobie nowe wyzwania, które go rozwijają i sprawiają, że nie tkwi w stagnacji. W końcu człowiek powinien uczyć się całe życie. Z przekąsem tylko przypominają mi się słowa wielu osób, które kończą studia ze słowami: „W końcu nie będę musiał się uczyć…” i skwituje to cytatem z książki: „Nie ma lepszego anty-mózgowego środowiska niż klasa w szkole”, bo prawdziwa nauka wynika z pasji, a nie przymusu i tego Wam życzę!

 

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Medale i tytuły nie świadczą o twojej wartości

#

Poprzedni

Droga fotografii ślubnej

$

Następny