Psychologia diety – witamy w świecie skrajności

utworzone przez | Gru 18, 2019 | Marcin Ostaszewski, zdrowie i sport | 2 Komentarze

Im dłużej zajmuję się zawodowo dietetyką i szeroko pojętą pracą z ludźmi, tym częściej obserwuję sytuacje, które wywołują we mnie skrajne emocje. Od rozbawienia, przez irytację, aż po zażenowanie. Bynajmniej nie mam zamiaru rozwodzić się, która dieta jest najlepsza, bo każda może być najlepsza i każda może być najgorsza, a wszystko zależy dla kogo jest przeznaczona. Jedyną znaną mi, skrojoną idealnie dla każdego, jest dieta IŻŻ – czyli niezależnie na co chorujesz, postępowanie dietetyczne jest w 99% identyczne. I w jakimś 1% procencie skuteczne. Tak, to był sarkazm. Jednak do rzeczy…

Współczesną dietetykę określiłbym mianem wagi. Po jednej stronie szali stoją zwolennicy teorii A, po drugiej zwolennicy teorii B, a na środku osoby nazywane przez obie grupy „odmieńcami”. Najlepiej w głowie zostają obrazy, więc podam kilka przykładów typowo teoretycznych, ale również wyniesionych z mojej praktyki:

  • Z jednej strony mamy osoby, które jedzą wszystko, czyli potocznie zwaną „dietą śmieciową”, bo tak należy nazywać większość dostępnych obecnie produktów znalezionych w sklepach. Z drugiej osoby, które tak bardzo pilnują „czystości” swojego żywienia, że nie jedzą absolutnie nic spoza grupy produktów, które są przecież „niezdrowe”. Trudno sugerować, że jedzenie śmieci to najlepsza ścieżka postępowania dietetycznego, jednak najczęstszym tłumaczeniem jest: „Skoro mi się nic nie dzieje to muszę mieć coś od życia. A poza tym to jest tanie!”. Gratuluję – już możesz zapisać się w kolejce na NFZ do lekarza – kolejki są długie, a leki drogie. Kolejna „FIT” grupa to osoby dbające o to, czy marchewka była na pewno ekologiczna. Super! Fajnie dbać o siebie, ale przerysowywanie w każdą ze stron jest zawsze jakimś kosztem – relacji rodzinnych, przyjaciół czy radości z życia. Czy bilans zysków i strat trzymania się reżimu „zawsze na 100%” będzie korzystny?
  • Przykład podopiecznego, który interesował się zdrowym odżywianiem i świadomie zrezygnował z owianego złą sławą glutenu. Jak się okazało po głębszym wywiadzie żywieniowym, wyjątkiem od tej reguły były spożywane 3 piwa – średnio 3 razy w tygodniu 😎. Problem z tymi, co glutenu unikają zawsze, i tych, którzy się „chwalą”, że go jedzą jest podobny – większość nie ma pojęcia dlaczego to robi/nie robi.
  • Większość z nas chce rozwiązywać ambitne i trudne przypadki, jednak czasami sprawy przyziemne wygrywają. Przykład Pana, który wypytywał się, czy aby na pewno nie zaszkodzi mu połączenie ogórka z pomidorem, bo „słyszał od dietetyka”, że to bardzo złe połączenie. Szkoda że nie słyszał, że picie każdego piątku LITRA whiskey to nie zawsze najlepsza droga do utrzymania zdrowia. #truestory
  • Redukcja u kobiet – temat rzeka. Można by napisać pewnie o tym obszerną książkę. U płci pięknej redukcja wcale nie zaczyna się w sklepie, a w głowie. I tym razem nie mam na myśli osi przysadka-podwzgórze, tylko aspekt czysto psychologiczny.
    – Zaczęłam redukcje na 1800 kcal, ale że spadło mi tylko 300 g w pierwszym tygodniu to postanowiłam sobie uciąć trochę kalorii.
    – Trochę tzn. ile?
    – No trochę, tak na 1200. Ale zeszło mi 2 kg… Tylko, że już wszystko wróciło.
    Pierwsze zalecenie: wywal wagę. Drugie: idź na pizzę. Trzecie: zadaj sobie pytanie, czy dla kilograma czy dwóch mniej jesteś w stanie poświęcić: zdrowie, nastrój, libido, przyszłe macierzyństwo, kontakty z najbliższymi? No w sumie lepiej być wkur***, smutną, głodną, ale chudszą o 2 kg. #logic
  • Kolejny przykład:
    – Najlepszym system żywieniowym jest A!
    – Wcale nie, bo B!
    – C! C! C!
    Czasami człowiek chce wziąć popcorn i poobserwować ten „cyrk”, jednak sobie przypomina, że kwas perfluorooktanowy to nie najlepsze rozwiązanie. Obecnie systemów żywieniowych jest prawie tyle, co psów w Rumunii, a najbardziej cierpią na tym kompletni laicy, którzy idąc za jedną, drugą, trzecią „modą” doprowadzają się do takiego stanu, że jedząc totalnie instynktownie bez jakiejkolwiek wiedzy dietetycznej, zrobiliby sobie mniejszą szkodę.
  • Podobno trener w dzisiejszych czasach to ma być przede wszystkim sprzedawca. Treningów, diety, mamony czy czarów za dobry hajs. Spotkałem na swojej drodze całkiem sporo osób, które twierdziły, że na temat dietetyki i suplementacji czy treningów wiedzą już prawie wszystko.
    – „Przecież 5 lat jestem trenerem, a sam trenuję od 8!”
    Kontrastem dla mnie są osoby, które są “wyjadaczami” w swoim fachu. Najczęściej powtarzane przez nich stwierdzenia:
    – „Chętnie się czegoś dowiem!”
    – „Wiem, że nic nie wiem.”
    – „Muszę się dokształcić.”

Widzicie kontrast?
Jakość, a nie jakoś.

Witamy we współczesnym świecie dietetyki, gdzie rację często ma najgłośniejszy, największy, najsilniejszy i najbardziej medialny. Szkoda, że nie zawsze po prostu ten inteligentny.
PS. tylko się nie zgubcie 😉

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

2 komentarze

  1. Zuzanna Choińska

    W przypadku diety nigdy nie warto popadać w skrajności! Zarówno ciągłe ważenie produktów (o 10g za dużo czy za mało..) jak i jedzenie co tydzień przez cały weekend nie wychodzi na dobre. Instynktowne żywienie jest trudne, natomiast warto znaleźć złoty środek, o którym Pan mówi! Nie odmawiać przyjemności, ale nie schodzić na diety o wartości kalorycznej dziecka.. bardzo ciekawy wpis Panie Marcinie 🙂

    0
    Odpowiedz
    • Marcin

      Oczywiście, w 100 % się zgadzam, z tym co Pani napisała. Ja uważam, że rolą „specjalistów” powinno być też dawanie wiedzy i świadomości żywieniowe, jako odpowiednich narzędzi do zrozumienia tego co się dzieje z organizmem danej osoby i jedzenia instynktownego. Z drugiej strony przeraża mnie, że to właśnie Ci „specjaliści” często sami kierują postępowanie danej osoby w skrajności i to często bezpodstawnie, przez co ludzie się zrażają, zniechęcają, a czasami nawet tracą zdrowie. Na wszystko jest miejsce i czas, zdrowa głowa w tym wszystkim czasami ważniejsza od formy do zdjęcia 🙂 Dziękuję i pozdrawiam!

      0
      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Pamiętnik Typiary

#

Poprzedni

Modernizm

$

Następny