Wtórny brak miesiączki – case study

utworzone przez | Lut 5, 2020 | Marcin Ostaszewski, zdrowie i sport | 0 komentarzy

Czy dietetyk to osoba, która odchudza ludzi? Ja wolę ludzi naprawiać, a najmniej lubię odchudzać.

Przypadek jak wiele. Młoda dziewczyna dbająca o siebie, trenująca, kochająca sport, nagle zaczyna mieć nieregularne cykle miesięczne. Z racji tego, że nie osiągnęła jeszcze swojej wymarzonej formy w postaci cyfr na wadze, postanawia podkręcić sobie tempo treningów, jednocześnie ograniczając ilość jedzenia. Efekty?

Plamienia miesięczne co 3-4 miesiące, aż później brak krwawień przez dłuższy okres czasu. A to przecież wierzchołek góry lodowej nie mieć okresu… Dodatkowo zgłaszane problemy:

  • totalnie obniżone libido, brak przyjemności, a nawet ból przy stosunku płciowym,
  • nastroje depresyjne,
  • apatia,
  • brak motywacji do działania,
  • brak akceptacji siebie,
  • permanentne zmęczenie,
  • oporne gubienie tkanki tłuszczowej mimo dużych restrykcji dietetycznych,
  • trzy epizody złamań kości w przeciągu 18 miesięcy.

Diagnoza lekarska brzmiała: hiponadyzm hipogonadotropowy, hipercholesterolemia, zmiany trądzikowe wraz z hiperprolaktynemią i zaburzeniami odżywiania.

Włączona farmakologia: duphaston, ovarin, izotek oraz… (o zgrozo!) antykoncepcję.

Pół roku postępowania i złego samopoczucia nie przyniosły przywrócenia cyklu, za to przyniosły frustrację, problemy jelitowe oraz wycofanie społeczne.

Od czego zaczęliśmy? Przede wszystkim od pracy nad psychosomatyką i szczerej rozmowy. Mogę się tylko domyślać, jak trudne musi to być, żeby przyjść i otwarcie mówić o swoich problemach obcemu mężczyźnie, wchodząc często w tematy bardzo intymne. Zawsze w takich sytuacjach staram się okazać maksymalną dozę zrozumienia i wsparcia, innego niż totalna bezduszność systemu zdrowotnego (niestety generalizuję).

Oprócz szeroko zakrojonej diagnostyki oraz indywidualnie dobranej suplementacji, namówiłem podopieczną do zwiększenia kaloryczności z 1800 kcal do 2700 kcal. Zawsze w takiej sytuacji pojawia się pytanie, z którym trzeba się zmierzyć w pracy z kobietami dbającymi o swoją sylwetkę:

„Czy ja od takiej ilości jedzenia nie przytyję? Nie chcę być gruba!”


Na szczęście udało mi się przekonać i pokazać w praktyce, że w jej sytuacji 2700 kcal wcale nie musi być podażą energii zbyt dużą. Waga podczas całego procesu pozostała bez zmian, mimo zwiększenia jej o 900 kcal w skali dnia (!!).

Co się zadziało w pierwszych 3 miesiącach?

  • Wyrównaliśmy hiperprolaktynemię do poziomów prawidłowych, a wysokie poziomy prolaktyny -> supresja całej osi reprodukcyjnej, niskie libido, obniżanie poziomów estrogenów oraz progesteronu w jajnikach.
  • Znaczna poprawa pod kątem zmian skórnych.
  • Pojawiło się pierwsze krwawienie miesięczne (po 9 miesiącach).
  • Wykonaliśmy również badania kontrolnie i zmieniliśmy taktykę pod to, co nie uległo poprawie (m.in. profil lipidowy).
  • Podopieczna raportowała większą ilość energii podczas wykonywania wysiłków, stabilną wagę i brak „strachu przed jedzeniem” – co było dla mnie kluczowym elementem naszej współpracy.

Co się zadziało po kolejnych 3 miesiącach?

  • Wrócił cykl miesięczny (bez farmakologii) i od tamtej pory pojawia się regularnie co 30-ści dni. Dodatkowo, cykle są owulacyjne (co potwierdził także ginekolog).
  • Wyrównaliśmy profil lipidowy i nie ma hipercholesterolemii, a wszystkie parametry są prawidłowe.
  • Nie zredukowaliśmy przez 6 miesięcy ani jednego kilograma wagi, ale teraz zrobimy to zdrowo i efektywnie. ☺
  • Przez 9 miesięcy nie doszło do żadnego złamania, co ma silną korelację z poziomami estradiolu, które są niezbędne do prawidłowej mineralizacji kości.
  • Mam nadzieję, że trwale zmieniliśmy RELACJE z jedzeniem, które były numero uno w całym procesie.
  • Mimo że osoby z zewnątrz mogą powiedzieć, że nic nie zmieniło się w wyglądzie to zmieniło się wszystko. Od sfery mentalnej, psychodietetycznej, seksualności, na badaniach kończąc.

 

Lipidogram przed

Lipidogram po

I było meeega dużo problemów, momentów zwątpień podczas tej współpracy, ale warto było się nie poddać. Dziś wygrywamy wspólnie, mimo że nikt nie da nam za to pucharu czy medalu!

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Nie ma małych ról

#

Poprzedni

Rytualny cykl espresso!

$

Następny