Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku

utworzone przez | 4 maja, 2020 | Rafał Supiński, teatr | 0 komentarzy

Udało się! Podpisałem umowę z agencją. Kolejny ważny krok w mojej karierze zawodowej. Ale czy było to takie łatwe i oczywiste? Niestety, nie. Przeczytajcie poniższą historię.

Kiedy otrzymałem link do naszego cyfrowego showcase’u, natychmiast otworzyłem prezentację i… byłem co najmniej rozczarowany. Po pierwsze – jakość nagrania, które mi przesłano z Royal Academy of Music, była dużo słabsza, niż tego, które ja dostarczyłem. Nie piszę tutaj o jakości video, tylko jakości dźwiękowej. Dodany reverb spowodował, że w nagraniu wyszło jakbym miał błąd wymowy na głosce ‘s’. A że utwór był dość intensywny i słowa z głoską „s” były jego podstawą, mogę stwierdzić, że efekt końcowy był groteskowo śmieszny. Nie komentowałbym całej sytuacji, gdyby nie fakt, że przesłałem nagranie w bardzo wysokiej jakości dźwiękowej. Utwory innych studentów, rejestrowane telefonami, tabletami, wypadły lepiej, niż to nagrane aparatem z dołączonym mikrofonem. Mimo tego następnego dnia otrzymałem wiadomość głosową od George – wtedy mojego potencjalnego agenta z Coulter Management Agency, że po obejrzeniu całego materiału nadal składa propozycję współpracy i gratuluje świetnego nagrania. W pierwszej chwili pomyślałem, że to jakiś żart. Ja bym sam siebie nigdzie się przyjął po takim nagraniu.

Nie mogąc uwierzyć w to, co usłyszałem, postanowiłem obejrzeć jeszcze raz cały pokaz. Okazało się, że takich sepleniących wykonawców było całe mnóstwo. Kolejne oglądane przeze mnie występy powodowały, że nie mogłem powstrzymać śmiechu. Nagle wszyscy otrzymali niezwykłą zdolność „seplenienia”. Jednak zauważyłem, że każdy kolejny występ wydawał się lepszy od poprzedniego. Mam wrażenie, że ucho zaczynało się przyzwyczajać do tego pogłosu i efektu, który powodował nieszczęsne zniekształcenie śpiewanych tekstów.

„Wierz mi, jeśli możesz poszczycić się wytrwałością, dasz sobie doskonale radę bez wielu innych zalet.” – Napoleon Hill

Kilka dni później miałem spotkanie z Gilly, która zajmuje się koordynacją i kontaktami z innymi agencjami. Zapytała, co myślę na temat showcase’u, odpowiedziałem szczerze – niestety zbalansowanie różnej jakości nagrań negatywnie wpłynęło na efekt końcowy.
Prosiłem żeby Gilly wyjaśniła, dlaczego cały czas wstrzymuje mnie przed wysyłaniem e-maili do agencji, z zaproszeniami obejrzenia pokazu. Gilly odpowiedziała, że teraz, gdy Akademia wysłała nagrania w eter, możemy ponownie kontaktować się z zaproszonymi agencjami. Bardzo się zdziwiłem. Jak to kontaktować się ponownie? Przecież ja nie kontaktowałem się z żadną, ponieważ cały czas mnie powstrzymywano. Dużo wcześniej, zgodnie z sugestią Gilly, wysłałem do niej całą pulę adresów i e-maili, z prośbą o sprawdzenie jakości słowa pisanego, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi zwrotnej. Przypominałem się dwukrotnie. Gilly była zakłopotana, bardzo mnie przepraszała.

Okazało się, że moje wiadomości, gdzieś przepadły w natłoku innych e-maili. Koordynatorka namawiała, żebym wysłał wiadomości zaraz po naszym spotkaniu. Niektórym z Was wydawać by się mogło, że to nic takiego – prędzej czy później i tak zaproszenia do agencji zostały wysłane. Jednak osoby związane z „biznesem teatralnym” wiedzą doskonale, że lepiej zaanonsować się agencji wcześniej, by oglądając showcase właśnie na Ciebie zwrócili uwagę. Myślę, że mimo tak niefortunnej dla mnie sytuacji, mam ogromne szczęście. Następnego dnia rozmawiałem z agentem na temat ewentualnej współpracy.

„Drzewo, którego nie możesz objąć ramionami, było kiedyś małym nasionkiem. Stumilowa podróż zaczyna się od jednego małego kroku.” – Lao-Tze

A jak do tego doszło, że zainteresowała się mną agencja? Historia jak ze scenariusza. Mary Hammond zaprosiła swojego wychowanka – Georg’a Rea, na konkurs mówienia wierszem, gdzie występowałem. George, po 18 latach pracy aktorskiej, dostał propozycję by współpracować z agencją CMA i stworzyć nową listę aktorów musicalowych w Londynie. Po raz kolejny spotkałem George na showcase innej szkoły. Po pokazie udało nam się porozmawiać i wymienić wizytówkami. Tutaj mała dygresja, każdy aktor wie doskonale, że artyści dzielą się na zawodowców i aktorów bankietowych. Ja niestety nie potrafiłem odnaleźć się w tej drugiej grupie. Próba wejścia na premierę, a później na bankiet, by zaanonsować się przyszłemu reżyserowi czy zostać zauważonym i otrzymać jakąś rólkę, jest dość powszechnym zwyczajem. Dlatego tym razem, za namową przyjaciół z RAM, postanowiłem potraktować takie wyjście „biznesowo” – jakkolwiek to brzmi i porozmawiać z różnymi ludźmi będącymi na przedstawieniu. W ten sposób poznałem kilku agentów, otrzymałem też kilka e-maili, m.in. wiadomość od CMA, z prośbą o moje nagrania.

Spodobałem się! CMA chciała mnie reprezentować i poprosiła o decyzję do 31 marca. Po rozmowie z Gilly, zaproponowałem przedłużenie tego terminu do momentu, gdy nasz cyfrowy pokaz ujrzy światło dzienne. Miałem dać odpowiedź do 12 kwietnia, niestety i tym razem, chcąc być lojalnym wobec uczelni, musiałem prosić o przesunięcie terminu. CMA zgodziło się na mnie poczekać aż do showcase. Konsultowałem się też z naszym dziekanem. Dan sugerował, żebym skorzystał z okazji – „W tym biznesie chodzi tylko o postawienie stopy w drzwiach i bycie widzianym. Moja rada – go for it”. Podobne zdanie miała Gilly. Powiedziała, że nie jest regułą, że studenci zagraniczni od razu dostają taką szansę. To mój duży sukces, który osiągnąłem swoją ciężką pracą.

W tej całej zawiłej sytuacji, widzę jakiś sens i twierdzę, że nie ma przypadków. CMA nie jest dużą agencją, ale mam świadomość, że przede mną, jako „non-british person”, jeszcze sporo wyzwań, które będą związane z moim pochodzeniem. Dzięki wszystkim głosom wsparcia oraz pomocy mecenasów i patronów, moja motywacja jest jeszcze większa. A kto wie, może uda mi się kiedyś występować na scenach West Endu.

Zdjęcia: Marc Brenner

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Jeśli to nie jest pełne tak, powiedz po prostu nie

#

Poprzedni

Nieopłacalne bywa opłacalne

$

Następny