Krok w tył, krok w przód, czyli cha-cha

utworzone przez | 25 maja, 2020 | Rafał Supiński, teatr | 0 komentarzy

Niby funkcjonujemy w zamknięciu podczas ogólnoświatowej pandemii i wydawać by się mogło, że Royal Academy zwolni tempo narzucone wcześniej, podczas zajęć stacjonarnych. Jednak nie do końca tak się stało.

Jednym z zadań jakie przed nami postawiono, było napisanie tzw. Portfolio – odpowiednika naszej pracy magisterskiej. Krótko po moim ostatnim wpisie na platformie kreatywnych (4 maja 2020 – Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku), musiałem mocno się przyłożyć do pracy, by zdążyć przed 7 maja z oddaniem portfolio. A oprócz tego, inne zajęcia z tańca i ruchu, śpiewu, kolejne warsztaty z Claude – Michelem Schonbergiem, zajęcia z pianistą, czy udział w wykładzie Ben’a Dormain’a. Mam wrażenie, że zawrotne tempo podczas studiów w normalnym trybie nauczyło mnie robienia kilku rzeczy naraz, chociaż zwolennikiem takiej pracy nie jestem. Na szczęście moje portfolio składało się w znacznej części, z tego czym dzieliłem się między innymi na Talent Bunch.

Ale teraz garść refleksji i spostrzeżeń dotyczących naszego zawodu. A mianowicie odnoszących się do wykładu Ben’a Dormain’a, masterclass z Imeld’ą Staunton oraz warsztatów z Jenna’ą Russell.

Ben Dormain jest producentem teatralnym i konsultantem, którego kariera na scenie i poza nią trwa ponad 25 lat. Studiował w Margaret Howard Theatre College (MHTC) Royal Academy of Music, którą ukończył w 2007 roku z tytułem magistra musical teatr. MHTC został stowarzyszony z Royal Academy of Music (ARAM) w 2016 r. Ben dzieli obecnie swój czas między Wielką Brytanię a Nowy Jork, współpracując jako producent z nagradzanym choreografem i reżyserem Andym Blankenbuehler’em (Cats, Dirty Dancing, Hamilton). Jest także dyrektorem generalnym Momentum Performing. Akademia Sztuki zapewnia 3-letni kurs teatru muzycznego.

Pierwsze pytanie Bena, było skierowane do nas. Czy znamy zasadę „elevator pitch”? „Elevator pitch (lub elevator speech) to nic innego jak „przemowa w windzie” – termin stworzony w Stanach Zjednoczonych, określający krótką, najczęściej kilkudziesięciosekundową prezentację osoby, firmy, projektu, usługi lub produktu. Musi być ona przede wszystkim zwięzła oraz przekonująca.” (https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-elevator-pitch-czyli-jak-w-kilka-minut-przekonac-innych-do-swojego-projektu). Jak zasada „przemowy w windzie” ma się do aktorstwa, musicalu i całego świata artystycznego? Otóż, ma i to bardzo wiele. Jakże często stajemy do castingów nie wiedząc jak się dobrze zaprezentować. Na pewno zdarzało się nam, że podczas castingu proszono byśmy opowiedzieli coś o sobie. A nam „na gorąco” trudno było zebrać myśli, opowiedzieć jacy jesteśmy, jakie są nasze dobre strony i czym zajmujemy się poza sceną. Właśnie dlatego Ben radził nam, abyśmy przyswoili sobie zasady „elevator pitch”. Być może taki trening pozwoli komuś w przyszłości zdobyć pracę. Trochę to brzmi jak z filmu „W pogoni za szczęściem” (The Pursuit of Happyness – 2006), gdzie główny bohater zarabia na życie sprzedając wyposażenie medyczne. Często odbywa rozmowy w pośpiechu, korzystając z przerwy w pracy swoich potencjalnych klientów.
Oto 3 punkty, które wg Ben’a są na tyle ważne, by pojawiły się w naszym 30 sekundowym „elevator pitch”:

  • Kim jestem?
  • Gdzie chciałbym być, jakie są moje marzenia oraz ambicje.
  • UPS (USP – Unique Selling Point) – unikalny punkt sprzedaży, czyli coś co charakteryzuje Ciebie i wyłącznie Ciebie. Coś, dzięki czemu mógłbyś być zapamiętany w tej rozmowie. Pamiętaj, każdy z nas jest wyjątkowy.

„The Best way to predict your future is to create it” – A. Lincoln

Ważne jest, by się nie porównywać do innych artystów, ponieważ każdy z nas ma inną drogę do pokonania oraz inne doświadczenia, np. rodzinno-społeczne. Szczególnie, gdy oglądamy znanych celebrytów, którzy są wszędzie – w każdym programie telewizyjnym, śniadaniówce, reklamach. Otóż, bez agenta/agentów, wierzcie mi lub nie, nie byliby aż tak widoczni. Każdy z nich gdzieś i kiedyś zaczynał swoją karierę zawodową. Jedni z nich byli bardziej zdeterminowani, może mieli większe szczęście, inni porzucili życie artysty. Dlatego ważne, by „kontrolować to, co jesteś w stanie kontrolować”. Szczególnie jeśli jesteś zamknięty w kawalerce i przyglądasz się życiu innych przez szklany ekran telefonu, w sytuacji, gdy „sławy” mówią „zostań w domu”, a Ty porównujesz swoje ciasne lokum do ogromnej posiadłości Celine Dion czy innego celebryty, który wygłasza te komunikaty. Po prostu, zacznij od małych kroków. Mój profesor z PWST w Krakowie, Janusz Szydłowski powiadał – „Jak się nudzisz – to wbij gwóźdź w ścianę i rzucaj w niego kapeluszem. Nigdy nie wiesz, czy akurat nie będziesz mógł wykorzystać tej „cyrkowej” umiejętności na scenie.” Zgadzam się tutaj ze słowami profesora w pełni, nigdy nie wiesz jakie umiejętności mogą Ci się przydać w Twoim zawodzie. Dlatego wracając do słów „kontrolować to, co jesteś w stanie kontrolować” – załóż swoją stronę internetową, napisz „przypominające się” e-maile do ludzi z którymi chciałbyś współpracować, ustaw zdjęcie profilowe na swoim profesjonalnym e-mailu, pozwól się zauważyć. Życie jest pełne niespodzianek.

Kolejną sprawą, którą poruszył Ben było podejmowanie decyzji opartych na standardach „przemysłu”. Ważne, by wiedzieć jakie są obecne zasady panujące w biznesie – w tym przypadku teatru muzycznego. Na przykład, jakie preferencje wykonawcze mają poszczególni reżyserzy castingów. Jedni z nich wolą, by na przesłuchanie przyjść „w roli”, czyli być postacią sceniczną, łącznie z tym, by mieć na sobie kostium. Inni z kolei, chcą poznać Ciebie jako osobę – chcą byś był naturalny.

Na co jeszcze Ben zwrócił uwagę podczas swojej prezentacji?

  • Czas – dobrze spożytkowany daje nam satysfakcję (nawet jeśli chodzi o czas relaksu).
  • Zarządzanie – „ogólny zakres działań, procesów i decyzji, których zastosowanie w odniesieniu do zasobów, osób, kapitału lub organizacji ma zapewnić warunki do efektywnego ich funkcjonowania prowadzącego do osiągnięcia postawionych celów”. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zarz%C4%85dzanie)
  • Korzystanie z zasobów – wykorzystuj to co masz, czyli swoją kreatywność i talent.
  • Podążanie do przodu – na swojej drodze będziesz miał różne wyzwania i przeszkody, ale ważne by mieć cel, który będzie motywował Cię do działania.
  • Akceptacja – niezwykle trudna, szczególnie w momencie, gdy nie otrzymaliśmy roli o którą walczyliśmy.

„Martw się bardziej o swoje sumienie niż o swoją reputację. Ponieważ twoje sumienie jest tym, czym jesteś, twoja reputacja jest tym, co myślą o tobie inni. A to, co inni myślą o tobie, jest ich problemem. ” – Charles Chaplin

Kolejną osobą, którą spotkałem podczas edukacji artystycznej w Royal Academy of Music, była Imelda Staunton. Uczelnia zorganizowała nam masterclass właśnie z nią, a w dodatku zostałem jedną z 5 osób wytypowanych do zaśpiewania przed samą Imeldą! Imelda najbardziej znana jest z roli profesor Dolores Umbridge w filmie „Harry Potter i Zakon Feniksa” (2007). Przed występem stresowałem się „jak jasna cholera”. Po raz kolejny miałem szansę wystąpić przed kimś, kogo podziwiam za dorobek artystyczny. Po wykonaniu przeze mnie utworu Imelda skomentowała: „Jak to jest, że jesteś i zresztą wszyscy, którzy śpiewaliście, jesteście tacy dobrzy? I na koniec, żartobliwie wykrzyczała: Wy, zdolne bestie!” Bardzo mnie rozbawiła tym stwierdzeniem i nie ukrywam, podniosła też na duchu. Jedna ze wskazówek Imeldy, którą zapamiętałem – ważne, by nie pokazywać wszystkich emocji, które postać/ja przeżywam na scenie. Należy, utrzymywać je pod przykrywką, jak gotującą się wodę. To jest tajemnica postaci, która wzbudza zainteresowanie widza. Te uwagi są bardzo przydatne w pracy z kamerą, ale jak się jest wulkanem energii, to utrzymanie własnego temperamentu na wodzy jest niezwykle trudne. Imelda okazała się niesamowitą osobą. Pomimo swoich osiągnięć nadal pozostaje normalną artystką, oddaną swojej pracy, skromną i niezmanierowaną. Mam wrażenie, że tutaj wielkość człowieka określa jego pokora. Dodatkowym ćwiczeniem, które poleciła Imelda, było szeptanie swojego tekstu, by pozbyć się wszystkich melodii i rozłożyć ćwiczony tekst na części pierwsze lub ćwiczyć tekst przed lustrem, jednocześnie zwracając uwagę na wszystkie przy-ruchy i krok po kroku, ogołacać siebie z tych „dodatków”. Imelda Staunton jest jednym z tych tytanów pracy, który uważa, że zawód artysty należy traktować jak trening zawodowego sportowca: rozgrzewka przed spektaklem, a po relaksacja, czy też wyciszenie emocji.

Podobnie było z warsztatami, jakie odbyliśmy z Jenną Russell. Jenna występowała na londyńskich scenach, zarówno w musicalach, jak i dramatach, a także w Royal Shakespeare Company. Była Dot w musicalu „W niedzielę w parku z George’em” na West Endzie i na Broadwayu. Za tę rolę otrzymała nominację do nagrody Tony oraz nagrodę Olivier 2006 dla najlepszej aktorki musicalowej. Wystąpiła także w kilku serialach telewizyjnych, w tym „Born and Bred” i „East Enders”.

Gdy zaśpiewałem, Jenna poprosiła mnie bym stał nieruchomo na lekko ugiętych nogach. I uwierzcie mi, zadanie było niezwykle trudne. Po wykonaniu go, cały byłem zlany potem. Moje naturalne chwianie się zostało mi odebrane. Jenna stwierdziła, że nie muszę nic więcej robić, bo myśl, którą przeprowadzam jest czytelna. Wtedy po raz kolejny zrozumiałem, jak ciekawy i trudny zawód obrałem, albo raczej on wybrał mnie. Całe życie człowiek się szkoli, by być lepszy i cały czas ma mnóstwo do wykonania. Nie mogę się doczekać, by te wszystkie informacje, które teraz dostarcza mi Royal Academy of Music, móc wykorzystać na scenie (jeśli będzie mi to dane) lub w mojej pracy pedagogicznej z innymi studentami.

Zdjęcia: Robert Workman, archiwum własne

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku

#

Poprzedni

Nieopłacalne bywa opłacalne

$

Następny