Medale i tytuły nie świadczą o twojej wartości

utworzone przez | Sty 13, 2020 | Rafał Supiński, teatr | 0 komentarzy

Pierwszy tydzień kolejnego semestru w Royal Academy of Music za mną. I już na dzień dobry mieliśmy warsztaty z Claude-Michelem Schonbergiem. Czasami się zastanawiam, jak do tego doszło, że jestem właśnie tutaj, że mogę się spotykać i pracować z takimi osobistościami jak kompozytor Miss Saigon, Les Miserables, czy Pirate Queen.

Jedną z odpowiedzi na swoje pytanie odnalazłem w przeszłości. Będąc jeszcze w podstawówce, a potem w gimnazjum, chodziłem na dodatkowe pozalekcyjne zajęcia z w-fu, tzw. SKS-y. Nie byłem jakimś wybitnym sportowcem. Zazwyczaj w większości zawodów kończyłem biegi krótkodystansowe, przełajowe, skoki w dal, poza podium. Pamiętam do tej pory, że raz, w lekkoatletycznych zawodach wojewódzkich, byłem drugi w biegu na 300 metrów. Jak ja się wtedy cieszyłem! W końcu udowodniłem sobie i swojemu nauczycielowi, że pomimo mojej niewielkiej postury, stać mnie na sukces. Jednak los okazał się wtedy przewrotny. Medale były wręczane tylko za pierwsze miejsca w każdej konkurencji. Gdy powiedział mi o tym mój nauczyciel, zrobiło mi się bardzo przykro. Widząc to, Pan Darek obiecał mi dodatkowy medal, który kupi specjalnie dla mnie. Podziękowałem i odpowiedziałem, że nie trzeba. Wtedy było mi przykro, ale dziś wiem, że to nie medale, ani tytuły świadczą o twoim sukcesie czy wartości.

W gimnazjum nadal jeździłem na biegi przełajowe. Przed około rokiem, otrzymałem od swojego byłego trenera zdjęcie wyników z zawodów na 1500m, z krótką informacją:

„Takie oto wyniki zawodów w biegach przełajowych wygrzebałem z 2002 roku. Zauważ, że tylko kilka miejsc przed Tobą był późniejszy reprezentant Polski na 400 m Łukasz Wilamowski, a za Tobą kilku późniejszych mistrzów województwa. To tylko pierwsza strona komunikatu. Zawodników było ponad 60. Kariera sportowa stała więc otworem, ale cieszę się, że wybrałeś inną drogę. Powodzenia.”

I rzeczywiście, pamiętam jak dziś słowa pana Bogdana, gdy zacząłem opuszczać zajęcia SKS, na rzecz uczestnictwa w młodzieżowym zespole wokalnym w Monieckim Ośrodku Kultury:

„Rafał, nie możesz łapać kilku srok za ogon. Zastanów się i wybierz coś. Nie możesz chodzić do mnie na zajęcia tylko raz w tygodniu.”

No i wybrałem! 🙂 Nigdy więcej się nie pokazałem na zajęciach SKS. Może dziś byłbym w kompletnie innym miejscu? Tego nie wiem i już się nigdy nie dowiem. Na szczęście wszystkich moich potencjalnych trenerów zrezygnowałem z „kariery sportowej” 🙂

A wracając do trzeciego, co do wielkości, miasta w Europie. Na zajęciach z Schonbergiem otrzymałem konkretne wskazówki. Chociażby takie, żebym nadal pracował nad akcentem. Michel stwierdził, że jeszcze wiele wysiłku przede mną. Odpowiedziałem: „Wiem, ale nie boję się tego. Otworzyłem książkę zatytułowaną Marzenie i teraz zapisuję po kolei jej strony.” To sport umocnił we mnie ducha walki. Nie poddaję się nawet teraz, gdy jestem „tym poza podium” i mając świadomość, że są dużo lepsi ode mnie.

A na zakończenie tygodnia, dzięki uprzejmości fundatorki Dianne Roberts, mogliśmy zobaczyć musical Conora McPhersona oparty na utworach Bob’a Dylan’a: Girl from the North Country w Gielgud Theatre. Niezwykły spektakl, który opowiada o nadziejach i cierpieniach ludzi w stanie Minnesota, na początku lat 30-tych, czyli kilka lat przed narodzinami Bob’a Dylan’a, w czasach Wielkiego Kryzysu (największego kryzysu gospodarczego w historii kapitalizmu, który miał miejsce w latach 1929–1933 i objął praktycznie wszystkie kraje oraz wszystkie dziedziny gospodarki). To niezwykłe, że dzięki „magii” teatru możemy przenieść się do czasów, które są nam obce i starając się wczuć w emocje aktorów, próbować zrozumieć działania i motywy ówczesnych ludzi.

https://www.youtube.com/watch?v=8lnEdPS6ulk
https://www.youtube.com/watch?v=KS_VRbcSS28

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Hashimoto… (Cz. 2)

#

Poprzedni

Music is my life.

$

Następny