Tu i teraz

utworzone przez | Paź 30, 2019 | Rafał Supiński, teatr | 9 Komentarze

To, co się dzisiaj wydarzyło, zapewne na długo pozostanie w mojej pamięci – o ile nie na zawsze.

Jakiś czas temu, jedna z Pań Profesor polecała sztukę: “Ian McKellen on stage”. Wraz z Beth, koleżanką z kursu, zarezerwowaliśmy najtańsze, stojące bilety z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Fabuła spektaklu opiera się na historii naszego bohatera i jego zmagań zarówno jako aktora, jak i człowieka. W trakcie sztuki mogliśmy usłyszeć jak McKellen wciela się w postać Ryszarda III czy Romea – gdzie z niezwykłą starannością deklamuje słowa Szekspira. Oprócz Szekspira, mogliśmy usłyszeć także fragmenty “Lord of the Rings” Tolkiena. Po pierwszym akcie, wyszliśmy z Beth oszołomieni.

Po pierwszej części najbardziej utkwiły mi w pamięci słowa:

Tchórz, zanim umrze, kona wiele razy.

Walecznych jedna tylko śmierć spotyka.

“Juliusz Cezar” – William Shakespeare

Rafał Supiński - Tu i teraz

W przerwie zaczęliśmy rozmawiać jak bardzo cenimy aktorów, którzy są w tak dobrej kondycji, którzy mają w sobie prawdę i szczerość sceniczną, a przy okazji ogromny kunszt aktorski. Jego słowa docierały do nas, pomimo tego, że staliśmy na samym końcu teatru. W tym momencie przypomniały mi się dwie sytuacje z moich czasów studenckich. Jedną z nich był spektakl, który widziałem na scenie AST w Krakowie. “Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego” Bogusława Schaeffera – monodram w wykonaniu Jana Peszka. Byłem zachwycony jego grą aktorską. Tekst, który jest nie lada wyzwaniem, stał się żywym słowem w wykonaniu Peszka. Jak słusznie podnosi Jadwiga Hodor: „W osobie Jana Peszka Scenariusz znalazł interpretatora jedynego i najwłaściwszego. (…) Peszek trzyma w napięciu audytorium i zaskakuje coraz to nowymi akcjami. Kompozycja ma tempo dobrego filmu; poszczególne sceny rozgrywane są co do sekundy, dopiero pod koniec utworu – kiedy audytorium chwyciło już całkowicie sens utworu, aktor stosuje coś w rodzaju psychicznego relaksu i po prostu zaczyna się utworem bawić.”

http://krakow.ast.krakow.pl/scenariusz-dla-nieistniejacego-lecz-mozliwego-aktora-instrumentalnego

Natomiast druga sytuacja była związana z moimi pierwszymi krokami na profesjonalnej scenie Teatru Rampa w Warszawie, podczas prób do farso-wodewilu: “Pińska Szlachta” w reżyserii Mikałaja Pinihina. Wtedy jako młodziak, będący jeszcze studentem, kompletnie nie wiedziałem jak mogłem dotrzeć słowem do ostatnich rzędów widowni. Brakowało mi techniki. Z pomocą przyszedł cały zespół z różnymi ćwiczeniami aktorskimi, a także Jan Prochyra, któremu jestem dozgonnie wdzięczny za wszelkie uwagi i rozmowy na temat teatru. Sam reżyser udzielał nam wielu wskazówek – „Pamiętaj o intencji!”, „Wyobraź sobie, że rozmawiasz z kimś w oddali”. Uśmiecham się na myśl o tamtym czasie i stresie, jaki przeżywałem przed swoją premierą.

Wracając do zimnego, mokrego Londynu i Harold Pinter Theater, gdzie wraz z Beth siedzieliśmy podczas przerwy i rozmawialiśmy o sztuce, a także o kunszcie aktorskim Ian’a McKellen’a – doszliśmy do wniosku, że dziś już tak się nie gra. Tempo poszczególnych scen i temporytm gry aktorskiej jest „niedzisiejszy”. Doszliśmy do konkluzji, że to kwestia różnicy pokoleń. Dziś tempo życia jest inne niż kiedyś. “Slapstickowe” tempo wszystkiego, co nas otacza, wymaga od nas szybszej reakcji. Szybciej się nudzimy. Codziennie jesteśmy bombardowani niezliczoną ilością bodźców, social mediów oraz ludzkich historii. Używając telefonu, często robimy zdjęcie sobie, komuś czy sytuacji, by ją upamiętnić, ale czy naprawdę jesteśmy obecni w danej chwili, obecni „tu i teraz”?

Rafał Supiński - Tu i teraz

I w tym momencie zadzwonił dzwonek na kolejny akt. Staliśmy z tyłu, gdy nagle zauważyliśmy Ian’a McKellen’a, który przechadza się po widowni! Tak, właśnie on – we własnej osobie. Podszedł także do nas. Zapytał jak się mamy i dlaczego stoimy z tyłu. Odpowiedziałem mu prosto: “Kupiliśmy najtańsze bilety, bo jesteśmy studentami.” Dopowiedziałem, że w Królewskiej Akademii Muzycznej. Ian odpowiedział: “Sam kiedyś chciałem studiować musical.” To były ułamki sekund, ale serce waliło mi jak młot (zresztą nie tylko mnie – Beth nie mogła wydusić z siebie słowa). Zapytałem, czy mogę zrobić sobie z nim zdjęcie, ale nasz bohater odmówił. “Za dużo jest tutaj ludzi. Jeśli Wy zrobicie ze mną sobie zdjęcie, wtedy tłumy też będą chciały zrobić to samo.” Przyznałem mu rację i podziękowałem za wymianę kilku zdań. I właśnie wtedy pomyślałem, że przed chwilą rozmawiałem z Beth o tym, by „być tu i teraz”.

Ian McKellen wszedł na scenę i zaczął mówić: „Jak ważne jest słowo – teraz. Szczególnie w Teatrze. Każdy spektakl jest inny i wyjątkowy, niepowtarzalny. Dlatego tak bardzo cenię Teatr”. Pomyślałem – “Czy on czyta nam w myślach? (śmiech)”. Wracając do domów jeszcze długo dyskutowaliśmy na temat tego, co zobaczyliśmy. Niestety albo i stety, nie mam dowodu na to, że rozmawiałem z Ian’em McKellen’em, dlatego tym bardziej myślę, że ten wieczór i to, co się wydarzyło, na długo pozostanie w mojej pamięci. Jakie jeszcze przygody czekają mnie podczas studiów w Londynie? Mogę stwierdzić jedno: chcę więcej takich inspirujących przeżyć.

Zdjęcia: archiwum własne

Podziel się tym wpisem ze znajomymi.

9 komentarzy

  1. Inka

    Ja Ci wierzę i cieszę się, że i od wielkich gwiazd słyszysz odwieczne fundamentalne, poczciwe, Prawdy. Pozdrawiam. Cieszę się Tobą.

    0
    Odpowiedz
    • Rafal

      Dzięki wielkie Inko! Te prawdy są tak czasami oczywiste, że ich nie zauważamy w szaleńczym pędzie „produkcji” na wczoraj. 🙂 A niedługo kolejne wpisy. Pozdrawiam

      0
      Odpowiedz
  2. Agnieszka

    Pisz, inspiruj 🙂

    0
    Odpowiedz
    • Rafal

      Oczywiście, będę 😉

      0
      Odpowiedz
  3. Elżbieta Krajewska-Kułak

    SUPER:-) ŻYCZYMY DALSZYCH WSPANIAŁYCH WRAŻEŃ – DUMNI Z NASZEGO AMBASADORA I WYTĘSKNIENI – PRO SALUTE

    0
    Odpowiedz
    • Rafal

      Dziękuję bardzo! Ja również tęsknię! A niedługo dalsze historie studenta-aktora za granicą 😉 Pozdrawiam

      0
      Odpowiedz
  4. Kasia

    Ilekroć oglądamy aktorów tzw starszego pokolenia, zawsze przychodzi nam do głowy ta sama myśl. „Gdzie się podziała ta wspaniała gra, to budowanie postaci”? Dlaczego „dziś się tak już nie gra”?- jak napisałeś. Przecież byłeś zachwycony właśnie „tą”grą. Ktoś kiedyś powiedział „Lepsze jest wrogiem dobrego” Bądźmy wystarczająco „dobrzy”, a będziemy zachwycać. Pozdrawiamy Cię serdecznie. Widzieliśmy nie raz jaki jesteś „dobry” w tym co robisz. Powodzenia w byciu zachwycającym.

    0
    Odpowiedz
    • Rafal

      Kasiu bardzo dziękuję za komentarz! 😉 Rzeczywiście lepsze bywa wrogiem dobrego, dlatego warto byś „wystarczająco dobrym”. A zachwytów ciąg dalszy i niedługo kolejne opisy. Pozdrawiam

      0
      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poznaj kolejne historie.

Baristą być! Ale czy to wystarczy?
#

Poprzedni

Workflow, czyli jak pracuję.
$

Następny